Foto: Krzysztof Dzierżawa/Pressfocus
Wielka forma Podbeskidzia Bielsko-Biała. I-ligowcy, bójcie się!
Data: 13:25, 2010-08-18
Autor: Michał Trela
- Nieskromnie powiem, że w formie z meczu z Polkowicami z kimkolwiek z I ligi byśmy grali, i tak ciężko byłoby z nami wygrać. Tacy byliśmy wkurzeni - mówi trener Robert Kasperczyk.- Liczę, że to nasza ostatnia strata punktów z drużynami, które teraz awansowały - mówił po spotkaniu z Kolejarzem Stróże szkoleniowiec Podbeskidzia Bielsko-Biała. Jego życzenie spełniło się. "Górale" wygrali dwa następne spotkania w imponującym stylu. Niedzielny mecz z LKS-em Nieciecza był końcem pewnego etapu - gier z beniaminkami.
Czy opiekun bielszczan jest zadowolony z dotychczasowych potyczek? - Plan był taki, żeby od pierwszej kolejki, bez kalkulacji, grać o zwycięstwo w każdym meczu. Nie miało dla nas znaczenia, że na początek mierzyliśmy się z beniaminkami. Nieskromnie powiem, że w formie z meczu z Polkowicami, z kimkolwiek z I ligi byśmy grali, i tak ciężko byłoby z nami wygrać. Tacy byliśmy wkurzeni remisami u siebie, że to musiało w końcu eksplodować. I eksplodowało. Dobrze, że daliśmy wtedy trochę radości naszym kibicom - podkreśla Kasperczyk.
Szkoleniowiec odnosi się też do faktu, że jego piłkarze zaskakująco rzadko dostają żółte kartki - mecz z Niecieczą był drugim z rzędu, w którym żaden z bielszczan nie został w ten sposób upomniany. Jedyna kara indywidualna dla bielszczan w tym sezonie miała miejsce w Stróżach, gdzie po "żółtku" obejrzeli Adam Cieśliński i Sebastian Ziajka. - Są takie zachowania, które świadczą o tym, czy zawodnik jest dobrze, czy źle przygotowany. Gdy jest sfrustrowany, źle się czuje, to cały czas głupio fauluje. Myślę, że coś w tym jest. Jesteśmy dobrze przygotowani, chłopcy złapali pewność siebie, a przede wszystkim tworzą monolit. Przecież ci zawodnicy, którzy doszli do nas latem już czują się w Bielsku jak u siebie w domu - przekonuje trener.

Zapoznaj się ze SZCZEGÓŁAMI OFERTY >
napisane przez prezes91, 18 sierpnia 2010, godz. 23:45