sport, śląski, piłka, nożna, futsal

 Foto: Łukasz Sobala/Pressfocus

Podhale - GKS Tychy 2-6. Tyszanie nadal liczą się w walce o finał

21:22, 2010-03-02

 Źródło: SportSlaski.pl

Dzięki wyjazdowemu zwycięstwu z Podhalem Nowy Targ, GKS Tychy zachował szansę na awans do finału. - Cel był jeden: zwycięstwo, aby przedłużyć nadzieje - powiedział Tomasz Proszkiewicz.




Tyszanie mieli nóż na gardle. Marzenia o złocie mogły prysnąć jak mydlana bańka już dziś. - Nie mieliśmy nic do stracenia. Musieliśmy zaatakować. Cel był jeden: zwycięstwo, aby przedłużyć nadzieje - powiedział Tomasz Proszkiewicz, napastnik gości, którzy rzucili się na rywala od samego początku.

Pierwszą szanse mięli, gdy na ławkę kar powędrował Dutka. Wicemistrz po raz kolejny pokazał jednak, że ma wielki problem z rozgrywaniem przewag. Spisali się za to podczas gry w... osłabieniu. Gonera przymierzył z dystansu i pokonał Zborowskiego. Rezultat podwyższył Proszkiewicz, który niepokojony przez nikogo podjechał prawie pod sam nos bramkarzowi i z najbliższej odległości umieścił krążek w siatce.

Gospodarze podnieśli się dopiero po zmianie stron, wykorzystując przewagę. Jednak dzięki akcji swoich liderów Parzyszek-Bacul tyszanie ponownie odskoczyli. - Złapaliśmy już kontakt i nastąpiło rozluźnienie. Przeciwnik skrzętnie to wykorzystał - wzdychał Marcin Kolusz, napastnik Podhala.

GKS nie marnował kolejnych prezentów obrońców i bramkarza nowotarżan. Wprawdzie jeszcze Baranyk wlał nieco nadziei miejscowym kibicom na korzystny rezultat, ale tylko na chwilę. Sokół, Mejka i Woźnica spokojnie wpisywali się na listę strzelców i nie pozostawili złudzeń, kto w tym spotkaniu był lepszy.

- Szkoda dwóch wcześniejszych meczów. Przegranych minimalnie, bo jedną bramką. Najważniejsze, że nadal zachowaliśmy szansę na awans - podsumował Arkadiusz Sobecki, golkiper przyjezdnych.

Protokół meczowy

Podhale Nowy Targ - GKS Tychy 2-6 (0-2, 1-2, 1-2)
0-1 - Gonera (Bacul), 11:23 - 4/5
0-2 - Proszkiewicz (Paciga), 14:52
1-2 - Ivicic (Sroka, Malasiński), 25:03 - 5/4
1-3 - Parzyszek (Bacul), 27:32
1-4 - Sokół, 30:03
2-4 - Baranyk, 46:13 - 5/4
2-5 - Mejka (Parzyszek), 51:20 - 5/4
2-6 - Woźnica (Krzak, Bagiński), 54:00

Podhale: Zborowski - Dutka, Suur; Bakrlik, Voznik, Baranyk - Ivicic, Sroka; Kolusz, Kmiecik, Kapica - Łabuz, D. Galant; Malasiński, Dziubiński, Sulka - Gaj, Kret; Bryniczka, Ziętara, Iskrzycki.
Trener Milan Jancuska.

GKS: Sobecki - Gonera, Majkowski; Bacul, Parzyszek, Witecki - Kotlorz, Jakesz; Proszkiewicz, Garbocz, Paciga - Mejka, Sokół; Woźnica, Krzak, Bagiński - Maćkowiak, R. Galant, Wołkowicz.
Trener Jan Vavrecka.

Kary: 41 (25 Gaj) - 18.
Sędziowali: Paweł Meszyński, Maciej Pachucki.

Bilans do czterech zwycięstw:
Podhale - GKS Tychy 3-2

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, aczkolwiek zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Wybrany materiał nie został jeszcze skomentowany. Możesz zrobić to, jeśli się zalogujesz!

Rejestracja | Przypomnij hasło | Regulamin
nick:
hasło: