Foto: Norbert Barczyk/Pressfocus - Katarzyna Sobstyl (L) i Mariusz Śrutwa
"Nie ma w Ruchu żadnej wojny, przewrotu, czy skoku na władzę"
Data: 10:45, 2010-09-10
Co czeka Ruch na przełomie września i października? - Nie będzie żadnego przewrotu! Będzie realna ocena działań obecnych władz i tego, co się dzieje w klubie od dłuższego czasu - mówi Mariusz Śrutwa.Zmiany we władzach Ruchu są szykowane na przełom września i października. Wtedy ma się odbyć walne zgromadzenie akcjonariuszy. 46 procent udziałów posiada firma Varexpol, którą reprezentuje Mariusz Klimek. 5 procent jest w rękach Mariusza Śrutwy. Obaj panowie mają zatem pakiet większościowy i w efekcie mogą przegłosować kluczowe uchwały.- Czy przy Cichej są jakieś kłótnie i spory?
- Nie. Nie widzę żadnego konfliktu. W prasie dziwnie sformułowano dwa stanowiska. Podano moją ocenę działalności klubu i zupełnie inną "autorstwa" Janusza Patermana, jednego z akcjonariuszy. Rozwiewam te różnice w poglądach. Znamy się z Januszem nie od dziś. Nasze stanowiska są bardzo podobne. Często mówimy jednym językiem.
- Jak wygląda pana ocena pracy prezes Katarzyny Sobstyl?
- Pani prezes nie sprawdza się swojej roli. Otacza się ludźmi, którzy nie radzą sobie w powierzonych rolach. Wiadomo, że wcześniej pani Kasia zajmowała się bankowością, a tymczasem specyfika piłki jest zupełnie inna. Ruch nie wykorzystuje swojego ogromnego potencjału, którym są historia, osiągnięcia i liczna rzesza kibiców.
- Krytykować łatwo... A czy ewentualnie podjąłby się pan w przyszłości sam roli prezesa klubu?
- Aby było jasne: nie ma decyzji, że mam nim być. Ba! Nie ma takiej oferty. Nie uciekam jednak od trudnych zadań i odpowiedzialności. Zgadzam się, że nie można całe życie tylko krytykować. Trzeba wziąć się do roboty, sprawdzić na polu organizacyjnych.
- Ruch jest źle zarządzany pana zdaniem, a zajął w ubiegłym sezonie trzecie miejsce...
- Chwała za to. Oczywiście, że to było bardzo dobre osiągnięcie. Pytanie tylko, czy było ono bardziej sukcesem trenera i drużyny, czy efektem przemyślanej polityki władz? Ja uważam, że to był sukces zespołu oraz szkoleniowca.
- Prawdą jest, że powstaje "gabinet cieni", który na przełomie września i października może zastąpić obecne kierownictwo klubu?
- Pewne rozmowy są prowadzone, ale one były poruszane w szerszym gronie akcjonariuszy. Nie tylko tych, którzy wnioskuję o walne zgromadzenie. Każdy z nich zasygnalizował, że zmiany są potrzebne. Klub należy wzmocnić personalnie.
- Mówi się o Radosławie Gilewiczu. Sprawdziłby się w roli działacza?
- Radek moim przyjacielem. Przypomnę, że był dyrektorem sportowym Polonii Warszawa. Wierzę, że wywiązałby się ze swoich zadań należycie. Mówię jednak jako przyjaciel Radka, a nie osoba, która potwierdza, że zapadły jakieś decyzje w temacie tej kandydatury.

Zapoznaj się ze SZCZEGÓŁAMI OFERTY >





napisane przez hagi, 10 września 2010, godz. 17:18