Foto: Łukasz Laskowski/pressfocus - Takich obrazków na Jantorze już chyba nie ujrzymy

Hokeiści dostali wypowiedzenia. Prezesi podali się do dymisji!

Data: 16:00, 2009-09-03

Autor: Mariusz Polak

Prezesi podali się do dymisji. Zawodnicy dostali wypowiedzenia. Tak wygląda stan przygotowań Naprzodu Janów do rozgrywek, w których udział zespołu stoi po wielkim znakiem zapytania.

- Po wczorajszej długiej naradzie zarządu, razem z prezesem Januszem Grycnerem podjęliśmy decyzję, że podajemy się do dymisji - tłumaczy zamieszanie panujące w klubie Jarosław Nowok, wiceprezes Naprzodu. - Dzisiaj rano dowiedzieliśmy się z prasy, że możemy nie wystartować - mówi jeden z hokeistów proszący o anonimowość. - Nic więcej nie wiemy. Jedyne, co otrzymaliśmy, to wypowiedzenia - dodaje.

Czy są zatem szanse, że drużyna wystartuje w zbliżającym się milowymi krokami sezonie? - Przystąpienie do rozgrywek stoi pod wielkim znakiem zapytania. Będziemy chcieli zwołać zebranie sprawozdawczo-wyborcze i zobaczymy, co z tego wyniknie. Przygotujemy również oficjalne oświadczenie dla mediów wyjaśniające całą sytuację - odpowiada Nowok. Dlaczego więc podziękowano zawodnikom? - Nie chcieli się przygotowywać, odmawiali udziału w meczach sparingowych, czyli nie wykonywali swoich obowiązków - tłumaczy wiceprezes. - Od dłuższego czasu nie dostawaliśmy pieniędzy. Ileż można żyć na kredyt? - zapytuje gracz.

Światełko w tunelu jeszcze jest, ale już ledwo się tli. - Sponsorzy przykręcili kurek i brakuje funduszy - mówi osoba związana z klubem, która również prosi o zachowanie swoich personaliów w tajemnicy. - Faktycznie jest ciężko. Nie chcemy składać obietnic bez pokrycia, dlatego start i późniejsze wycofanie drużyny mija się z celem - przyznaje Nowok.

- Nie mamy chyba wyjścia i musimy poszukać nowych klubów - rozkłada bezradnie ręce hokeista. - Trzeba wierzyć, że jeszcze nie wszystko stracone - próbuje załagodzić sprawę Jerzy Mironiuk, członek zarządu. - W okrojonym składzie, ale nie pozwolimy, aby klub całkowicie zniknął! - zapewnia.

Protokół meczowy

Poniżej przedstawiamy oświadczenie prezesa Janusza Grycnera

W dniu dzisiejszym podjąłem decyzję o rezygnacji z funkcji Prezesa Klubu "Naprzód Janów".
Złożyłem także wniosek o wycofanie drużyny z rozgrywek Polskiej Ligi Hokejowej. Na tym kończy się moja kilkunastoletnia działalność w środowisku hokejowym. Wydarzenia ostatnich miesięcy doprowadziły do sytuacji, w której wyczerpała się moja energia i wola dalszego działania.

Czarę goryczy przelała decyzja drużyny - strajk i odmowa wyjazdów na mecze sparingowe do Opawy, Bytomia i Popradu. Oczywiście zawodnicy mogą być niezadowoleni z faktu, iż zaległości w wypłacaniu wynagrodzeń wyniosły 2 miesiące. Jednak odmowa wyjazdu na te mecze oznacza niechęć z ich strony do właściwego przygotowania się do sezonu. A to oznacza, że istnienie takiej drużyny przestaje mieć sens. Więcej, dla takiej drużyny nie chcę już pracować. Szczególnie boli mnie, że tutaj głównie protestowali zawodnicy wywodzący się z naszego środowiska, w tym wychowankowie "Naprzodu". W innych klubach wychowankowie są tymi zawodnikami, którzy w trudnych chwilach utrzymują jedność drużyny, wspierają ją swym działaniem. Tutaj niestety działania rozbijające wyszły od nich. Coraz większe wymagania, coraz wyższe kontrakty (w ostatnich 2 latach w wielu przypadkach wynagrodzenia wzrosły o 100 %), bo jeśli nie to "pójdziemy gdzieś indziej". Wymagania finansowe nieadekwatne do umiejętności, tylko z racji tego, że są niezastąpieni z ogólnego braku zawodników na hokejowym rynku.

Nie przyjmowano moich argumentów, że opóźnienia w wypłacie wynagrodzeń wynikają głównie z problemów niektórych z naszych sponsorów, głównie tych wywodzących się z branży górniczej i że zaległości zostaną zniwelowane do czasu rozpoczęcia sezonu. Prosiłem wręcz drużynę o to, aby zechciała pojechać na mecz do Popradu. Nie i koniec. Jeśli tak to i koniec z mojej strony.

W ostatnich latach w całości poświęciłem się odbudowie Klubu "Naprzód Janów". Nie była to łatwa praca, ale przynosiła mi satysfakcję, widziałem jej sens. Mimo, iż przyszło mi działać w wyjątkowo trudnych warunkach.

Nie mam takich możliwości finansowych jak Panowie Filipiak i Wojas, nie mam również takich warunków współpracy z władzami samorządowymi jak koledzy z pozostałych klubów Ekstraligi. Każda złotówka pozyskana dla klubu to efekt ciężkiej, nieraz upokarzającej pracy. Dzisiaj, kiedy część naszych jeszcze niedawnych sponsorów boryka się z problemami finansowymi pozyskanie nowych reklamodawców, sponsorów jest zadaniem jeszcze trudniejszym. Nie uchylałem się przed taką pracą, jednak zawodnicy swą decyzją znacznie ograniczyli moje pole działania. Wykonana przeze mnie w ostatnich tygodniach praca stała się syzyfową.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, aczkolwiek zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Aby dodać komentarz, musisz się zalogować!

Rejestracja | Przypomnij hasło | Regulamin
nick:
hasło:


  • napisane przez NP, 03 września 2009, godz. 17:27

    wszystko rozdupcyli bydzie walka o uczymanie ehhh
  • napisane przez Kris23, 03 września 2009, godz. 16:59

    Hmmm szkoda ktos to budowal dobrych pare lat czy nei wiecej a w jeden dzien mozna wszystko stracic :-/