Foto: Rafał Jacniak/Pressfocus - Klaudiusz Hirsch (P) otworzył wynik rywalizacji

Gwiazda - Akademia 1-2. Szkoleniowiec wziął sprawy w swoje ręce!

Data: 19:37, 2010-03-07

Autor: Krzysztof Dębowski

- Przez cały tydzień przygotowywaliśmy się pod tego przeciwnika... - podkreślał Tomasz Cielesta, bramkarz Gwiazdy, która mimo dobrej dyspozycji nie zdołała urwać punktu wicemistrzowi kraju.Pierwsza połowa spotkania to futsalowe szachy. Obie ekipy czekały na błąd rywala i skupiły się głównie na obronie dostępu do własnej bramki. Najbliżej powodzenia był Łeszyk, ale po jego strzale piłka trafiła w słupek. W odpowiedzi dwukrotnie bramkarza gości zaskoczyć próbował Miozga. Również bez efektu bramkowego. - Było to przeciętne widowisko. Gwiazda bardzo dobrze się broniła i należą jej się za to słowa uznania. Widać było, że nie złożyła jeszcze broni przed walką o utrzymanie w ekstraklasie - przyznał grający trener Akademii, Klaudiusz Hirsch.

Szkoleniowiec gości nie mógł chyba wytrzymać nieporadności swoich podopiecznych i sam postanowił wziąć sprawy w swoje ręce. Po pół godzinie gry znalazł się w sytuacji sam na sam z Cielestą i otworzył wynik rywalizacji. Kilkanaście sekund później rudzian z najbliższej odległości dobił Dariusz Pieczyński. - Wreszcie udało nam się zrealizować postawiony cel, ale i tak dopuściliśmy do zbyt nerwowej końcówki pojedynku. Mogło to się dla nas skończyć tragicznie... - podkreślał Hirsch, który najprawdopodobniej nie spodziewał się, że miejscowi mogą otrząsnąć się z 20-sekundowego szoku, który zafundował im aktualny wicemistrz Polski.

Gwiazda nie mając nic do stracenia wycofała bramkarza, a w roli lotnego golkipera - tradycyjnie już - wystąpił Mirosław Miozga. Po potężnym strzale Rabczak trafił w poprzeczkę, a bramkę kontaktową zdołał zdobyć Jasiński. Mało tego! Doszło do akcji, w której arbitrzy dopatrzyli się aż dwóch przewinień przyjezdnych i Miozga stanął przed  szansą doprowadzenia do wyrównania...

- Jak ja mogłem tego nie strzelić? - pieklił się "Miro" po końcowej syrenie. Najbardziej doświadczony gracz w szeregach Gwiazdy spudłował po raz drugi z rzędu i mimo, że dobrze spisywał się w bramce, rudzianie nie zdołali wyrównać. - Przez cały tydzień przygotowywaliśmy się pod tego przeciwnika. Pierwszy gol? Nie do przeczytania! Niewiele zabrakło, żeby urwać punkt faworytowi - martwił się Tomasz Cielesta, dobrze dysponowany bramkarz gospodarzy...



Zapoznaj się ze SZCZEGÓŁAMI OFERTY >

Protokół meczowy

Gwiazda Ruda Śląska - Akademia Pniewy 1-2 (0-0)
0-1 - Hirsch, 30:09
0-2 - D. Pieczyński, 30:29
1-2 - Jasiński, 34:59

Gwiazda: Cielesta - Miozga, Łągiewka, Ficek, Jasiński - Hewlik, P. Cygnarowski, Rakowski, Rabczak.
Trener Arkadiusz Grzywaczewski.

Akademia: Neagu - Łeszyk, Ł. Pieczyński, D. Pieczyński, Mójta - M. Cygnarowski, Franz, Lebiedziński, Cleverson, oraz Hirsch.
Trener Klaudiusz Hirsch.

Sędziowali: Sławomir Steczko i Marek Biros.
Widzów: 150.

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, aczkolwiek zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Wybrany materiał nie został jeszcze skomentowany. Możesz zrobić to, jeśli się zalogujesz!

Rejestracja | Przypomnij hasło | Regulamin
nick:
hasło: