Foto: Rafał Jacniak/Pressfocus
"Gdybym chciał krzyczeć, to śpiewałbym na koncertach z Dodą"
Data: 11:01, 2010-07-21
Już 21 sierpnia w Newark Tomasz Adamek zmierzy się z pogromcą Andrzeja Gołoty, Michaelem Grantem. W Stanach Zjednoczonych zrobiło się spore zamieszanie w związku z tą walką.Wszystko przez wizytę Polaka u znanego komentatora Teddy'ego Atlasa, który zadał Adamkowi pytanie, czy Grant wycofał się z walki. "Góral" nie odpowiedział bo... nie usłyszał pytania. - Nie słyszałem tego co do mnie mówił, poważnie! - tłumaczył się nasz bokser i od razu zapewnił, że nie ma mowy o odwołaniu walki. - W boksie nic nie dzieje się "na pewno", ale na tę chwilę nie mam sygnałów, żeby były jakieś problemy - dodał.Adamek dowiedział się o całym zamieszaniu od swojego trenera. - Roger Bloodworth mi o tym powiedział. Od razu zadzwoniłem do adwokata, by sprawdzić co i jak. Naprawdę nie mam pojęcia skąd Atlas wziął takie informacje. Swoją drogą, dziennikarze zawsze mieszają. Coś usłyszą, coś powiedzą i tak wychodzi - powiedział z uśmiechem.
Bokser skomentował informacje, że mistrz federacji WBA, David Haye szykuje się do walki z Polakiem. - W tej chwili bliżej mi do Kliczki. Haye? On tylko krzyczy. Gdybym chciał krzyczeć, to śpiewałbym gdzieś w Polsce na koncertach z Dodą czy innymi piosenkarzami. A bokser ma "krzyczeć" w ringu. I na tym się skupiam, bo mój cel się nie zmienił. Chcę być mistrzem świata wagi ciężkiej. I będę - kończy.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Zapoznaj się ze SZCZEGÓŁAMI OFERTY >



