Foto: Łukasz Sobala/Pressfocus - Łukasz Sokół leży nieprzytomny na lodzie

GKS Tychy - Podhale 5-3. Tyski obrońca nieprzytomny w szpitalu [foto]

Data: 22:10, 2010-03-05

Autor: Mariusz Polak

- To dla Łukasza - mówił Adrian Parzyszek, kapitan GKS-u, którego hokeiści dedykowali zwycięstwo z Podhalem Łukaszowi Sokołowi. Tyski obrońca nieprzytomny został zabrany karetką do szpitala.Lodowisko w Tychach pękało w szwach. Nadkomplet publiczności ogłuszającym dopingiem wspierał swoich pupili w walce o przedłużenie nadziei na finał. W 38 minucie wszyscy wstrzymali oddech. Po brutalnym faulu Suura, nieprzytomny Sokół padł na taflę. Spadł mu kask i tyłem głowy uderzył o lód. Koledzy oraz lekarze podjechali do niego, ale ten nie dawał oznak życia. Wokół zrobiło się czerwono od krwi. Szybko zabrano go na nosze i zawieziono do szpitala.

Zobacz zdjęcia ze zdarzenia po tym makabrycznym faulu >

- Łukasz dopiero w karetce odzyskał świadomość. Zdarzenia nie pamięta. W szpitalu zszyto mu ranę na potylicy. Czekamy teraz na badanie tomografem - powiedział Karol Pawlik, dyrektor klubu. - Wyglądało to strasznie. To był naprawdę ostry atak. Spodziewaliśmy się zażartej walki, ale rywale grają nie fair. Już w Nowym Targu wiele nieczystych zagrań było wykonanych celowo - denerwował się Parzyszek. - Nie potrafią przegrywać. Hokeistów w Polsce jest niewielu, a jeszcze się nie szanują - dodał Pawlik, zaznaczając, że złoży wniosek o surowe ukaranie winowajcy. - Tuż po zajściu, na lód poleciały różne przedmioty. Sędziowie nakazali 15 minutową przerwę i wyczyszczenie tafli. Niedograne trzy minuty drugiej tercji, zostały doliczone do kolejnej.

Zobacz zapis telewizyjny z dramatycznego faulu na Sokole >

Tyszanie wygrali, ale sporo strachu napędził im były ich kolega, Bakrlik. Popularny "Franek łowca bramek" zdobył dwa gole, a przy jednym asystował. Mogło być o wiele spokojniej, gdyby tylko Paryszek czy Woźnica potrafili zwyciężyć w pojedynkach ze Zborowskim. Bramkarz przyjezdnych obronił nawet strzał z metra tego pierwszego. - Dobrze, że za chwilę udało mi się zrehabilitować, bo to była moja już trzecia dogodna sytuacja. Gdybym ponownie nie trafił, mógłbym na dobre się zablokować - stwierdził kapitan gospodarzy.

Po spotkaniu goście mieli spore pretensje do sędziów. - Zesrali się i skurw... - krzyknął w stronę dziennikarzy Milan Baranyk. - Napiszcie dokładnie tak jak powiedziałem - dodał napastnik Podhala. Szkoleniowiec "Szarotek" odmówił przyjścia na konferencję prasową.



Zapoznaj się ze SZCZEGÓŁAMI OFERTY >

Protokół meczowy

GKS Tychy - Podhale Nowy Targ 5-3 (0-1, 3-0, 2-2)
0-1 - Bakrlik (Baranyk, Dutka), 06:43
1-1 - Witecki, 33:37
2-1 - Parzyszek (Śmiełowski), 37:16
3-1 - Paciga (Garbocz, Proszkiewicz), 39:17 - 5/4
3-2 - Malasiński (Bakrlik), 40:41 - 4/5
4-2 - Krzak (Bagiński), 42:11 - 5/4
4-3 - Bakrlik (Baranyk, Iviczicz), 45:54 - 5/4
5-3 - Parzyszek, 52:36

GKS: Sobecki - Gonera (4), Majkowski; Bacul, Parzyszek (2), Witecki - Kotlorz (2), Jakesz (6); Proszkiewicz, Garbocz, Paciga - Sokół, Mejka; Bagiński, Krzak (6), Woźnica - Śmiełowski; Wołkowicz, R. Galant, Mackowiak.
Trener Jan Vavrecka.

Podhale: Zborowski - Dutka, Suur (7+20); Baranyk (2), Voznik, Bakrlik (2) - Iviczicz (2), Sroka (2); Kapica, Kolusz, Kmiecik - D. Galant, Łabuz; Malasiński, Dziubiński, Sulka - Ziętara, Bryniczka, Gaj.
Trener Milan Jancuska.

Kary: 20 - 35 (kara meczu dla Suura).
Widzów: 3000.

Bilans do czterech zwycięstw:
GKS Tychy - Podhale Nowy Targ 3-3

Komentarze

Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, aczkolwiek zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Aby dodać komentarz, musisz się zalogować!

Rejestracja | Przypomnij hasło | Regulamin
nick:
hasło:


  • napisane przez TYSKI_FAN_1971, 06 marca 2010, godz. 01:19

    Jeszcze tylko w niedziele pyknąć te owce i gramy w wielkim finale ;)
    GKS TYCHY & CRACOVIA KRAKÓW